
Kisiel, którego znałem. był przede wszystkim i nade wszystko uosobioną przekorą. Czasem, ot, dla sportu. Kiedyś w alei Szucha, niedaleko jego domu, spotkałem go roześmianego od ucha do ucha. Mrugnął do mnie łobuzersko - "Ale naintrygowałem". Oczywiście musiałem spytać, co też zmajstrował. Opowiedział, jak niemal przed chwilą, na tejże ulicy, spotkawszy kolejno dwóch nietuzinkowych sąsiadów ze swego domu, obu dość drażliwych na swoim punkcie, powiedział każdemu z nich, co ten drugi o nim mówi. "Skłóciłem ich na amen" - powiedział, zacierając ręce. "Wymyśliłeś, czy oni naprawdę to mówili?" - zapytałem. "Powiedziałem im trochę tego, co mówili, i to, co naprawdę o sobie myślą" - odparł.
Puenta być może czytelnika zaskoczy: obaj panowie się znali i znali dobrze Kisiela; spotkawszy się, powtórzyli sobie, co odeń usłyszeli. A potem opowiedzieli jemu...
Kisiel Wprost, Warszawa 1999.
"Kisiela i mnie dzieliło całe pokolenie i rozmiar jego autorytetu. Pamiętam, kiedy zobaczyłem Kisiela na własne oczy. Było to na publicznym spotkaniu w klubie studenckim gdzieś w połowie lat sześćdziesiątych (rok, dwa przed Marcem 1968 r.), na którym wystąpił Kisiel obok (chyba) Przymanowskiego i jeszcze jakiego funkcjonariusza partyjnego. Rozpoczął kwestię od stwierdzenia: "Ja, jak wiadomo, jestem antykomunistą". Nie mieściła mi się wtedy w głowie możliwość wypowiedzenia tego rodzaju zdania na publicznym spotkaniu w środku "ery gomułkowskiej".
Kisiel Wprost, Warszawa 1999.
Henryk Vogler do Stefana Kisielewskiego: "Nie rozumiem jak inteligentny człowiek może wierzyć w Boga."
Odpowiedź Stefana Kisielewskiego: "A ja nie rozumiem, jak inteligentny człowiek może należeć do partii".
Mariusz Urbanek, Kisiel Wrocław 1997.
Kiedy w 1953 r. zlikwidowano "Tygodnik Powszechny" i przekazano go stowarzyszeniu PAX Kisiel w jednej z rozmów z Jerzym Putramentem (wówczas sekretarzem generalnym Związku Literatów Polskich) powiedział mu odnośnie "Tygodnika":
- Uczciwych ludzi , jak Turowicz czy Gołubiew, likwidujecie, a odpowiadają wam terroryści z PAX-u.
- Właciwie ma pan rację - odpowiedział Putrament - lecz co na porządnych ludziach można w polityce zbudować?
Mariusz Urbanek, Kisiel Wrocław 1997.
Kiedy Stefan Kisielewski wygłosił z trybuny sejmowej jakieś mocno antysocjalistyczne przemówienie, Zenon Kliszko wściekł się. Wezwał Stanisława Stommę i blady jak trup zaczął krzyczeć:
- Co to ma znaczyć?
- Kisielewski uważa, że jest oficjalnym przeciwnikiem socjalizmu - próbował ratować sytuację Stomma.
- Oficjalni przeciwnicy socjalizmu to są we Wronkach, a nie w polskim Sejmie - zauważył Kliszko.
Mariusz Urbanek, Kisiel Wrocław 1997.
Stefan Kisielewski spotkał się z papieżem Janem Pawłem II w Rzymie w październiku 1987 r. Wcześniej, na wiosnę tego samego roku, podczas spotkania z twórcami kultury w Kościele św. Krzyża w Warszawie, papież rzucił w przelocie do Kisiela:
- Czytuję w Rzymie pana felietony. Ale mnie pan niestety oszczędza. A szkoda.
Kisielewski napisał więc, komentując III pielgrzymkę papieża do Polski, iż czuje niedosyt, bo z "homilii Jana Pawła II nie dawało się odczytać, co też poleca konkretnie Polakom teraz robić". Podczas owego październikowego spotkania w Watykanie, wręczył papieżowi kopertę, w której był artykuł i dodał, że artykuł jest krytyczny. Jan Paweł II wziął więc tekst, nie oddając go sekretarzowi co zazwyczaj czynił, ale przez całe spotkanie miał go przy sobie i od czasu do czasu zerkał do tekstu.
Mariusz Urbanek, Kisiel Wrocław 1997.
Dużo anegdot zawiera również wspomnienie Adama Hanuszkiewicza, oraz Adama Sławińskiego które umieszczone zostały w dziale: O Kisielu.
oprac.Tomasz Brzustowski